![]() |
|
Jeszcze dwa miesiące temu, kiedy pierwszy raz w życiu stanąłem na pokładzie Jachtu, wody morskie były dla mnie czymś bardzo odległym i nierealnym. Teorii żeglowania nauczyłem się z książek i czytając forum internetowe. Dwa miesiące temu wszedłem na pokład, własnoręcznie wyremontowanego, BEZ 2 i rozpocząłem samodzielna naukę na jeziorze Turawskim. Pływam z moja dziewczyna Asią, dla nas nowicjuszy każdy dzien. na wodzie jest pasjonujący i niesie nowe wyzwania.
Coraz częściej rozmawialiśmy z Asią o morzu i zastanawialiśmy się czy nasz
mały Bezik dalby sobie rade z morskimi falami.
W Pucku łatwo trafiliśmy do portu jachtowego i z dusza na ramieniu poszedłem
porozmawiać z Bosmanem. Bosman okazał się być bardzo sympatycznym
człowiekiem i me leksem zawiózł nas na keje by pokazać nasze miejsce miedzy Pierwszy dzień upłynął nam na rozmowach z rybakami i żeglarzami. Chciałem dokładnie dowiedzieć się, jakie panują w portach zwyczaje, jak mam wchodzić do portu, jak są oznaczone sieci rybackie i jak je omijać. Obserwowaliśmy tez uważnie manewry jachtów. Czytałem dużo o chorobie morskiej i trochę z niepokojem przyglądałem się jak nasz jachcik szarpie się z cumami i kołysze. Zdecydowaliśmy się jednak spróbować spać w takim tańcującym Bezie , jeśli nie będzie to możliwe to szukamy kwatery w Pucku. Była godzina ósma wieczorem, położyliśmy się na kojach i okazało się, ze mimo amplitudy kołysania ponad pól metra nie wypada się na podłogę. Zasnąłem natychmiast. Rano o ósmej obudziły mnie pluskania kormoranów , spaliśmy równo dwanaście godzin! Prognoza pogody na ten dzień była wprost wymarzona dla nowicjuszy, szybko wypłynęliśmy z portu i manewrowaliśmy blisko plaż, kilkakrotnie sztrandowalismy. Należy tylko omijać wyznaczone kąpieliska, bo tam jest zakaz pojawiania się sprzętem pływającym. Tak właśnie wyobrażałem sobie pływanie po morzu BEŻEM, 2 ale szybko zaczęła nas interesować widoczna z daleka sąsiednia miejscowość. Postanowiliśmy tylko podpłynąć trochę dalej w morze żeby zobaczyć ja bliżej no i jakoś tak znaleźliśmy się w Swarzewie przy pomoście :P Zaczęliśmy zwiedzać zatokę maleńkim bezikiem, popłynęliśmy do Rewy, zwiedziliśmy zamek w Rzucewie, ale niestety nie udało się nam dopłynąć do Chałup i Kuźnicy. W połowie drogi do Chałup wiatr zmienił się na północno-wschodni 4B , halsowaliśmy uparcie kilka godzin, ale niestety nie dało się pójść ostro na wiatr, bo fala wyrzucała bezika w gore i uderzał później mocno dnem w następna. Wiatr mimo prognozy wzmagał się i mając już Chałupy bardzo blisko podjęliśmy decyzje poddania się. Powrót baksztagiem na rozfalowanym morzu przy wietrze 8 m/sek. w porywach ponad 10 m/sek. dostarczył nam mocnych emocji, wszystkie atrakcje wesołego miasteczka mogą się schować :).
Następna próba osiągnięcia Chałup zbiegła się z Mistrzostwami Polski Delhi
24 , chciałem ominąć trasę mistrzostw szerokim lukiem płynąc wzdłuż brzegu
ale na wysokości Władysławowa natknęliśmy się na bardzo gęsto rozłożone
sieci rybackie i musieliśmy znowu zawrócić. Chalupy pozostały nie zdobyte
ale żeglowaliśmy blisko trasy regat i mięliśmy okazje przyglądnąć się Tydzień żeglowania upłynął nam bardzo szybko, morze nas zafascynowało swoim urokiem i wrócimy tam większym jachtem. Okazało się , ze BEZ 2 radzi sobie na morzu przy wietrze do około 4B. Niestety musze się przyznać , ze łamaliśmy trochę przepisy i odpływaliśmy od brzegu ponad 2 mile morskie, ale to wina niedoświadczenia i pięknej pogody.
Pozdrawiamy Sławek Czerwik i Joanna Krysta |
| © Magazyn Wodniaków Port21.pl | Reklama w internecie | Photo Stock | Promocja regionów i turystyki | Projektowanie stron | |
Katalog Stron WWW
|
|