![]() |
|
Artur Wilkin
Merlinem wzdłuż polskiego brzegu część 1 Choć akcja obfitowała w przygody, udowodniła, że wybrzeże, mało przyjazne ciężkim jachtom, pokazuje zupełnie inną twarz, jeśli chcemy pożeglować na łupince. Polskie plaże otwierają się dla małych jachtów. Pomysł chwycił i kolejne edycje projektu odbywają się już pod hasłem „Otwieramy Wybrzeże”. Rok później w swój pierwszy plażowy rejs wyruszyła PJOA - proa pacyficzne z Januszem Ostrowskim i Krzyśkiem Mnichem. Ponieważ zawsze pasjonowało mnie żeglarstwo „wielośladowe”, sezon 2007 miał upłynąć pod znakiem dwóch pływaków.
Postanowiliśmy zabrać na wybrzeże mały katamaran. Przesiadamy się na jednostkę wielokadłubową. Powstaje pytanie: jaką konstrukcje wybrać? Posiłkując się zdobytymi doświadczeniami wiedzieliśmy, że aby zapewnić pełną autonomię podróżowania, musi to być jachcik, na tyle lekki, żeby pozwolił na przenoszenie go z miejsca na miejsce. Pogoda w sierpniu 2007 niestety nie rozpieszczała żeglarzy w Polsce. Ciągle przechodzące fronty burzowe do tego informacja od Janusza który wraz z proa wyruszył na wybrzeże wcześniej, że zaliczyli żeglowanie przy gradobiciu, kazały raczej zapomnieć o słonecznym plażowym pływaniu, a nastroić się raczej na jazdę „bez trzymanki”. Warto wspomnieć nieco o transporcie jednostek wielkości katamaranu HX. Jego gabaryty ograniczają możliwość wożenia go na dachu samochodu. Oczywiście zależy, jaki kto ma dach. My dysponując samochodem średniej klasy zdecydowaliśmy się na użycie przyczepy. Niewielka bagażówka umożliwia ponadto wykorzystanie przestrzeni ładunkowej, dzięki czemu mogliśmy nawrzucać do niej różnych gratów niezbędnych do żeglowania.
Ponieważ zabrakło czasu (a i pogoda nie dopisała) na rejs wzdłuż wybrzeża, od razu obraliśmy za cel Mierzeję Helską, żeby w zależności od warunków sprawdzić, jak się żegluje na dwóch pływakach na morzu. O warunkach podróżowania polskimi drogami można mówić wiele. Ja dodam tylko, że pokonanie krajowej trasy nr 7 na odcinku Warszawa- Gdańsk w sezonie letnim, to jest przygoda sama w sobie i może stanowić niezłą rozgrzewkę przed wszelkimi aktywnościami podejmowanymi na wybrzeżu. Docieramy jednak do pierwszego na chybił trafił wybranego kampingu nad Zatoką Pucką. Serdeczna atmosfera panująca wśród amatorów winsurfingu i kitesurfingu pomogła przetrwać chłody pierwszej nocy. W przytulnym barze pół kampingu siedziało niemal do rana wyraźnie żywiąc obawy przed powrotem do zimnych namiotów...
Schodzimy na wodę. Wieje tak, ze deskarze dawno już zaczęli latać na swoim sprzęcie. Ciekawe jak poradzi sobie HX....? Z początku korzystamy z osłony, jaką daje nam brzeg, jednak już po chwili „odjeżdżamy” na pełnym wietrze, korzystając z walorów łódki wielokadłubowej. HX zachowuje się bardzo stabilnie, co dziwi zważywszy jego niewielkie gabaryty. Nie ma problemu z pokonywaniem fal i typowej dla przeżaglowanego Hobie16 wrażliwości na ewentualność zwrotu „przez maszt”. Na katamaranie HX mogą żeglować 2 osoby. Po zrzuceniu foka mamy łódkę, którą z powodzeniem obsługuje jedna osoba, jednak należy się liczyć z typowymi dla takiej konfiguracji trudnościami z wykonaniem zwrotu przez sztag. Kolejne dni buszowania po wybrzeżu upłynął pod znakiem szybkiej jazdy. Zaczynając od Zatoki Puckiej, gdzie wspólnie z surferami przecinaliśmy płytką niezafalowaną wodę, buszując wzdłuż całej Mierzei Helskiej, skończywszy na Władysławowie, gdzie jak przed dwoma laty spakowaliśmy łódkę i rozpoczęliśmy drogę powrotną.
Trzeba powiedzieć, że pomysł na katamaran, jako jednostkę odpowiednią do plażowych podróży sprawdził się. Przy różnych warunkach – wietrze i zafalowaniu, byliśmy w stanie sprawnie żeglować, choć oczywiście wiązało się to z dość „agresywnym” a przede wszystkim mokrym stylem podróżowania. Do tego zdecydowanie większa prędkość przemieszczania się powoduje, że jesteśmy bardziej elastyczni jeśli chodzi o planowanie trasy, długość postoju, bo zwiększa się szansa, że dopłyniemy tam, dokąd zamierzaliśmy. Dokonując wyboru łódki należy przede wszystkim kierować się własnymi umiejętnościami oraz kondycją. Szybkie regatowe katamarany wymagają balastowania na trapezach, co osobom nieprzygotowanym zwłaszcza podczas żeglugi na fali może nastręczać trudności. Do tego w warunkach morskich liczmy się z tym, że jesteśmy zdani wyłącznie na siebie, a to dotyczy również konieczności poradzenia sobie z wywrotką łódki. Dlatego też stawiającym pierwsze kroki na dwóch pływakach, myślącym o czymś więcej niż pływanie po jeziorze, polecałbym katamarany z segmentu plażowych. Konstrukcje te, choć nie tak szybkie , jak regatowe wybaczają więcej błędów załogi, a jednocześnie wykazują dużą dzielność w szerokim spektrum warunków panujących na wybrzeżu. Osobiście jestem zadowolony z wyboru HX-a. Sprawdził się na słonej wodzie i poza samą przyjemnością szybkiej jazdy, dostarczył wielu wniosków dotyczących plażowej żeglugi. |
| © Magazyn Wodniaków Port21.pl | Reklama w internecie | Photo Stock | Promocja regionów i turystyki | Projektowanie stron | |
Katalog Stron WWW
|
|