![]() |
|
Autor: Robert Hoffman To już trzecia relacja z rejsu proa PJOA wzdłuż polskiego wybrzeża Bałtyku, zainaugurowanego w 2006 roku etapem z Międzyzdrojów do Ustki, a kontynuowanego w 2007 roku z Ustki do Górek Zachodnich. Uczestnik i autor relacji z tamtych etapów, Krzysztof Mnich, nie mógł uczestniczyć w tegorocznym rejsie - zastąpił go Robert Hoffman
W sobotę, 19 lipca, raniutko jesteśmy już zapakowani, PJOA na przyczepie był przygotowany już wcześniej, więc znad Zalewu Zegrzyńskiego jedziemy prosto w kierunku Gdańska. Rozpoczyna się kolejny etap bałtyckiej, plażowej wyprawy PJOA wzdłuż polskiego wybrzeża, http://www.otwieramy-wybrzeze.port21.pl/proa_dwaj-panowie_01.html
Rozładunek i montaż (wiązanie powrozami) PJOA odbywają się sprawnie, wodowanie również, pomimo, iż chwilowo nie ma miejsca przy kei i musimy mieścić się z naszym wielokadłubowcem pomiędzy slipem a Y-bomem - tylko dzięki sprawności Janusza, żaden z nas nie wykąpał się w basenie portowym. Niestety pogoda robi się burzowa, wieje sporo, więc na pewno dziś nie uda się wypłynąć - z wdzięcznością korzystamy z gościny Jachtklubu "Neptun", a tym razem, szczególnie, Waldka, który zaoferował nam nocleg w, wynajętym przez siebie, domku kempingowym. Niedzielny ranek, 20 lipca, pokazuje nam, że będzie wiało (bo już wieje i to zdrowo 4 w skali Beauforta), a może też lać. To będzie mój pierwszy dzień na proa, więc szykuje się "chrzest bojowy", ale zapewne nigdzie dalej nie popłyniemy - Janusz musi przecież być pewny, że sobie poradzę w rejsie na tej niekonwencjonalnej jednostce. Wypływamy na Wisłę Śmiałą i ćwiczymy manewry. Okazuje się, że PJOA wymaga kociej zręczności, a osiągane prędkości oszałamiają - swobodnie robimy 7-8 węzłów bez wytwarzania fali, a chwilowo przyspieszamy do ponad 10. Zaczynam rozumieć opowieści o latających proa i o zachowaniu PJOA przy większych prędkościach. Kiedy prędkość przekracza 10 węzłów podniesiona przez kadłub fala dziobowa rozbija się o pomost i robi niezły prysznic - zwłaszcza sternikowi, który dostaje co jakiś czas wiadro wody "na klatę", więc musi się nieźle trzymać, aby nie wypaść z pędzącej nawet 14 węzłów pirogi. Być może, następna wersja Pjoa będzie miała łukowato wygięte dźwigary pomostu... Na razie pływamy i robimy w Górkach trochę zamieszania - dowiadujemy się bowiem od filmującego nas Stasia Skorego, konstruktora eksperymentalnej maleńkiej jednostki z "box keel'em" i żaglem zbliżonym do "kleszczy kraba", że już są na lądzie komentarze, że to "coś", bez steru, z jakimś dziwnym żaglem, powiązane powrozami - pływa za szybko! Poza "dymiarzami" (określenie pochodzi z filmu K. Kostnera "Wodny świat"), czyli skuterami wodnymi i motorówkami oraz deskami z żaglem, które chodzą już w tych warunkach w ślizgu - jesteśmy najszybszą jednostką na wodzie, szybszą nawet od katamarana Hobie 16.
|
| © Magazyn Wodniaków Port21.pl | Reklama w internecie | Photo Stock | Promocja regionów i turystyki | Projektowanie stron | |
Katalog Stron WWW
|
|