![]() |
|
Autor: Krzysztof Mnich Surfing z rzodkiewką Poranna pogoda okazała się stuprocentowo zgodna z prognozami: pochmurno, wiała "piątka" z zachodu i gnała wzdłuż brzegu ponad metrowej wysokości fale. Żegluga pod wiatr w takich warunkach to twarda, mokra przygoda, jak sprawdziliśmy w zeszłym roku w Ustce. Jak będzie z wiatrem? Sprawnie przeprowadziliśmy PJOA przez stosunkowo niewielki, wobec siły wiatru, przybój. Żagiel, nawet wyluzowany, pociągnął nas z taką szybkością, że nie sposób było myśleć o spokojnym ubraniu się. Nie uśmiechała nam się jednak żegluga bez polarowych bluz i sztormiaków przy zimnym wietrze. Zebraliśmy więc na czas ubierania żagiel na gejtawach, przyciągając bom do rejki. Manewr ten, szybszy i łatwiejszy do wykonania od zrzucenia żagla, doskonale sprawdza się w sytuacjach awaryjnych.
Kiedy byliśmy już należycie odziani, Janusz spojrzał na wskaźnik GPS. Pod zwiniętym na gejtawach żaglem robiliśmy z wiatrem 4-5 węzłów w dobrym kierunku. Czegóż chcieć więcej? Zostawiliśmy żagiel w stanie zwiniętym, wybraliśmy tylko szot, żeby usztywnić takielunek przy ewentualnych zawiewach z drugiego halsu. Wiatr, wpływając między ściągnięte ku sobie rejki, wydymał tkaninę, tworząc kształt, do złudzenia przypominający wielką białą rzodkiew. Niebo rozchmurzyło się, pełne tylko białych cumulusów. Świeciło piękne słońce, robiliśmy 5 węzłów przy 15-węzłowym wietrze. Z żaglem zarefowanym "na rzodkiewkę"! Aż się prosiło podpłynąć bliżej brzegu i przedefilować wzdłuż plaży, jednak morze natychmiast zweryfikowało te zachcianki. Bliżej brzegu fala była zauważalnie bardziej stroma i łódź zaczynała być coraz trudniejsza w opanowaniu. Zdecydowanie lepiej było utrzymywać przyzwoitą odległość od rew i plaży. Minęło południe, a my minęliśmy Stilo. Proa płynęło jakby mniej stabilnie, wiatr stał się wyraźnie silniejszy. Górna część żagla, powyżej ściągniętych gejtaw, zaczęła brzydko łopotać. Obawialiśmy się trochę o całość płótna, bardziej z tego niż z innych powodów zaczęliśmy rozglądać się za miejscem do lądowania. Jak na zamówienie na brzegu pojawił się jakiś bar i duża liczba plażowiczów. Lądujemy - trzeba tylko bezpiecznie przejść przybój. Sterowanie wprost z falą, kiedy łódka skręcała naprzemian w jedną i w drugą stronę, byłoby zbyt trudne. Przypomnieliśmy sobie jednak doświadczenie z zeszłego roku z szotem za burtą. Wtedy, na kursie ostrym, tylko przeszkadzał; tym razem bardzo ułatwił żeglugę. Wyrzuciliśmy wolny koniec szota za rufę z lewej burty. Dodatkowo Janusz dociążył nieco pływak, tak żeby proa miało tendencję do skręcania tylko w lewo. Długość liny w wodzie nie była wielka - może 4 metry - ale łódź zauważalnie zwolniła i zaczęła być dużo bardziej sterowna. Efektownym zjazdem z fali dopłynęliśmy do plaży, nie nabierając przy tym do środka ani kropli wody.
Natychmiast otoczyła nas gromadka plażowiczów. Wielki kontrast z Łebą czy nawet (całkowicie obojętną wobec PJOA) Ustką. Tu ludzie byli sympatyczni i szczerze zainteresowani niespodziewanymi gośćmi. Nawet bar, przy którym się zatrzymaliśmy, był bardzo porządny i - w przeciwieństwie do Łeby - wyposażony w czyste sanitariaty.
Okazuje się, że bywał tu już wcześniej w ośrodku windsurfingu na wybrzeżu. Tym razem, mimo idealnej pogody, tylko trzy deski żeglowały po falach, ale coś ze sportowej atmosfery pozostało.
Z przyjemnością przespacerowaliśmy się po miejscowości, będącej jednym wielkim zbiorowiskiem kempingów, z licznymi sklepami, barami, wypożyczalniami rowerów i wszystkim, czego potrzeba do aktywnego wypoczynku. Noc spędziliśmy - wreszcie - pod namiotem na plaży. Jednak przy ciągle "szóstkowym" wietrze rozbicie obozowiska nie było wcale łatwe. Przywiązaliśmy w końcu namiot do zawietrznej burty PJOA, tworząc dość mocną, aczkolwiek łopoczącą na wietrze, konstrukcję. Mieliśmy tylko nadzieję, że w nocy nie będzie padać i w zaklęśnięciach tropiku nie zbierze się woda. Nie padało, na niebie po raz pierwszy od początku rejsu pojawiły się gwiazdy. Nawet muzyka z pobliskiego baru, z trudem przebijająca się przez szum wiatru, nie przeszkadzała.
Tam, w Dębkach, odnaleźliśmy w końcu letnią, wakacyjną atmosferę z zeszłorocznego rejsu.
|
| © Magazyn Wodniaków Port21.pl | Reklama w internecie | Photo Stock | Promocja regionów i turystyki | Projektowanie stron | |
Katalog Stron WWW
|
|